Wywiad na pożegnanie

Tomasz Ryś nie jest prezesem Czarnovii od sierpnia ubiegłego roku. Od chwili rezygnacji z tej funkcji dziś minęło dokładnie 6 miesięcy. Pół roku to wystarczający czas, by przemyśleć wszystko raz jeszcze i podzielić się tym wszystkim z ludźmi związanymi z Czarnovią.
Zapraszamy do lektury wywiadu przeprowadzonego z byłym prezesem, w którym podsumowuje swoje działania, ale też w znany dla siebie sposób komentuje rzeczywistość wokół naszego klubu.
Po trzech latach kierowania Czarnovią rezygnujesz z bycia prezesem klubu. Jaki był główny powód tej decyzji?
Zawsze wyznawałem zasadę, że jeśli za coś się biorę, to staram się to robić najlepiej jak potrafię. Po wyprowadzce z Rzeszowa mam teraz o wiele dalej do Czarnej niż wcześniej i na dłuższą metę nie byłem w stanie pogodzić spraw zawodowych, rodzinnych i klubowych. Ze zdrowiem też ostatnio nie najlepiej i tym też muszę się trochę zająć. Dlatego zdecydowałem się na taki, a nie inny krok. Myślę, że będzie on zdecydowanie korzystny dla Klubu. Nie oznacza to, że zrywam zupełnie z Czarnovią. Nadal będę się starał ze wszystkich sił pomagać Klubowi i jestem do dyspozycji prezesa Hadasa 24 godziny na dobę.
Co uważasz za największe osiągnięcie tych ostatnich trzech lat?
Największe osiągnięcie Czarnovii ma niewiele wspólnego ze mną. Mam tu na myślę szkółkę piłkarską, w której w czterech grupach trenuje ponad 70 dzieciaków. Obozy sportowe, turnieje (w tym największy na Podkarpaciu Regamet Cup), wiele innych imprez, czy choćby występy w rozgrywkach ligowych, to wielkie dzieło Marka Wulkowicza i Pawła Hadasa. Ci dwaj ludzie zrobili dla Czarnej więcej, niż wszyscy radni razem wzięci w ostatnich 25 latach. Mój skromny udział to namówienie do współpracy firmy Regamet, bez pomocy której niewiele dałoby się zrobić. Korzystając z okazji, chciałbym gorąco podziękować panu Wacławowi Trybie za jego wielką pomoc jakiej udziela Czarnovii. W czasach, kiedy tak trudno o zaangażowanie ludzi w sprawy społeczne, postawa pana Wacława zasługuje na szczególny szacunek.
Były też zapewne rzeczy, które się nie udały. Masz jakąś szczególną na sercu?
Takich spraw było wiele, ale największe moje rozczarowanie budzi nikłe w moim odczuciu zaangażowanie w sprawy Klubu lokalnej społeczności i samych zawodników. Nawet najlepszy zarząd niewiele zdziała, gdy nie ma szerokiego wsparcie w różnych środowiskach. Jeśli Czarnovia ma się rozwijać, to zaangażowanie musi być większe. Mam na myśli również rodziców naszych najmłodszych piłkarzy.
Sukcesem nie jest też zapewne miejsce w tabeli jakie zajmuje pierwsza drużyna?
Tak, masz zdecydowanie rację. W tym wypadku to w 100 procentach moja wina. Zajęty swoimi osobistymi sprawami nie miałem dość czasu i siły, by w pełni zaangażować się w życie klubu i przełożyło się to na wyniki. Powinienem dużo wcześniej przekazać kierowanie Klubem Pawłowi. Na szczęście strata do miejsca dającego utrzymanie nie jest duża i Czarnovia na pewno nie spadnie do A-klasy.
W ciągu tych trzech lat Czarnovia rozegrała 82 ligowe mecze. Czy któryś z nich zapadł ci szczególnie w pamięci?
Jeśli chodzi o rangę meczu, to z pewnością ten ze Straszęcinem dający awans do „okręgówki” był tym najważniejszym. Prestiżowa wygrana z Golemkami też sprawiła sporo radości. Pod względem czysto piłkarskim, to najlepiej zagraliśmy chyba w wygranych wyjazdowych meczach z Kolbuszową Dolną i Monisem oraz w zremisowanym meczu z Igloopolem.
Nie mogę nie zapytać o relacje z klubem z Golemek. Jak oceniasz tę całą sytuację związaną z Kamieniarzem?
No cóż, ja w przeciwieństwie do tych wszystkich tchórzy, którzy szkalują mnie fałszywie z ukrycia, mówię wprost i przy otwartej kurtynie. Korzystając zatem z okazji jeszcze raz powtórzę, żeby ostatecznie zamknąć sprawę. Mam duży szacunek do wszystkich zawodników Kamieniarza, doceniam ich ambicję, zaangażowanie w grę i przywiązanie do swojego klubu. Ze szczególnym zainteresowaniem śledzę występy juniorów Kamieniarza, wśród których jest wielu fajnych i dobrze wychowanych młodych ludzi. Dostrzegam i szanuję zaangażowanie i pracę jaką wkłada w budowę swojego klubu radny Lada. Nie szanuję jednak i nie akceptuję niektórych metod jakie pan Lada stosuje i wiem, że nie jestem w tej ocenie odosobniony. Sposób w jaki werbował naszych młodych piłkarzy spotkał się z potępieniem całego środowiska piłkarskiego podokręgu. Była nadzieja na zakończenie tej chorej sytuacji poprzez utworzenie oddzielnego klubu młodzieżowego, jednak radny Lada był zdecydowanie przeciwny temu pomysłowi. Każdy niech sam oceni tę postawę.
Jest jeszcze sprawa stadionu w Czarnej i kwestia korzystania z niego przez drużyny Kamieniarza.
W tej sprawie zawsze mówiłem to samo niezależnie od tego z kim bym o tym nie rozmawiał i uważam, że sprawa jest jasna i klarowna, a każdemu, kto ma choćby ograniczoną zdolność kojarzenia faktów, nie trzeba niczego tłumaczyć. Ale dla tych pozostałych przypomnę, że stadion w Czarnej ok. 50 lat temu zbudowali ludzie z Czarnej dla klubu sportowego z Czarnej. I to jest jedyny klub, jaki powinien z tego stadionu korzystać. Klub Kamieniarz dostał do dyspozycji stadion w Jaźwinach i tam powinien grać. Tymczasem ze stadionu w Jaźwinach korzystają kluby (ciekawe czy za darmo i kto na tym zarabia?), które przyjeżdżają na obozy do Chotowej, a Kamieniarz ze wszystkimi swoimi drużynami gra na stadionie Czarnovii. Ciekawe, czy pozwolono by na coś takiego na przykład w Pilźnie i wpuszczono by na stadion Rzemieślnika klub Monis? Mam podstawy stwierdzić, że radnemu Ladzie wolno w Czarnej więcej, niż komukolwiek innemu.
Jednak nie można zaprzeczyć, że Kamieniarz dba czasem o stadion w Czarnej.
To najzabawniejszy ze wszystkich argumentów. Załóżmy zatem, że ja nieproszony wprowadzę się do kogoś do domu (np. w Golemkach), a gdy ten zechce mnie wyrzucić powiem, że przecież koszę od czasu do czasu trawnik, a tydzień temu naprawiłem kran. Bądźmy poważni.
W Golemkach mówią też, że w drużynach Kamieniarza grają również chłopcy z Czarnej.
Grają też chłopcy ze Żdżar (w większości), Borowej czy Jaźwin. Dajmy zatem panu Ladzie wszystkie stadiony. Błagam, darujmy sobie tego typu płytką argumentację.
To może zmieńmy trochę temat. Jak przez te 3 lata układała się współpraca z władzami gminy?
Wójt gminy Józef Chudy to człowiek, który doskonale rozumie potrzeby klubów sportowych i w miarę możliwości gminy, starał się zawsze te potrzeby zaspokajać, dzięki czemu budżety klubów były na niezłym poziomie. Radni Skubel i Bałut tez zawsze z troską pochylają się nad problemami zarówno Czarnovii, jak i całego gminnego sportu. O pozostałych radnych (poza Ladą) niewiele wiem, prawdopodobnie nie są częstymi gośćmi na naszym stadionie.
Jak zatem postrzegasz przyszłość Czarnovii?
Czarnovia to ważny i zasłużony klub, który ma ustaloną markę i należny szacunek w środowisku sportowym całego powiatu. Na ten szacunek pracowało kilka pokoleń sportowców i działaczy. Wielu z nich do teraz chodzi na wszystkie mecze Czarnovii. Pamiętam czasy, gdy w tym klubie były trzy piłki, a mimo to klub przetrwał. Poradzi sobie i teraz. Jednak cały czas trzeba być czujnym, bo zawsze może znaleźć się jakiś zakompleksiony frustrat, który zechce Czarnovii zaszkodzić. Jeśli natomiast miałbym coś powiedzieć o dalszym rozwoju klubu, to jest to sprawa bardzo skomplikowana, zależna od wielu czynników zewnętrznych, na które żaden zarząd nie ma wpływu. Mam tu na myśli demografię, warunki polityczno – ekonomiczne, zmieniający się styl życia mieszkańców i wiele innych. Póki co Czarnovia jest w dobrych rękach i jestem pewny, że Paweł Hadas znakomicie poradzi sobie jako prezes. Musi jednak mieć wsparcie i pomoc z wielu środowisk, bo bez tego nikt nie da rady.
Muszę na koniec zapytać o twoje emocjonalne reagowanie na wydarzenia na boisku, a w szczególności na kontrowersyjne decyzje sędziów. Nie uważasz, że reagujesz zbyt… nerwowo?
Nie, czasami reaguję zbyt łagodnie.
Dziękuję za rozmowę.
Również dziękuję i życzę powodzenia w nadchodzącej rundzie, przy okazji apelując do wszystkich kibiców, by mimo gorszej postawy zespołu na jesień, wspierali piłkarzy w każdym meczu, tak by nikt nie mógł im nigdy zarzucić, że są tylko kibicami sukcesu.
Rozmawiał Michał W.