Tatry Cup 2018 – dzień 2

Zaczęli! Po śniadaniu roczniki 2006 i 2007 udały się na pierwszy dzień rozgrywek Tatry Cup 2018.
Na miejscu rzeczywistość okazała się trochę bolesna, gdyż grające drużyny mają składy głównie z dwunastolatków, a my to w 75% chłopcy z rocznika 2007, ale cóż nie poddamy się i na pewno walczyć będziemy do samego końca rozgrywek!
Gośćmi dzisiejszego dnia byli zaproszeni przez organizatorów Mirosław Szymkowiak i Jan Urban.
Pierwszy mecz, dużo niewiadomych i trochę pechowa, na własne życzenie porażka Orłami Kazimierz 0-2. Później poprzeczka szła już tylko w górę. Drugi przeciwnik Pogoń Mogilno, silna i grająca technicznie ekipa i niestety porażka 0-3. Trzeci mecz to niestety trochę za wysoka porażka, bo aż 1-6 z Czarnymi Węgrów, a honorową bramkę zdobywa Jakub Mróz. W ostatnim spotkaniu, po raz kolejny skazywani przez wszystkich na wysoką przegraną z górującą nad nami warunkami fizycznymi drużyną Białych Orłów Działdowo sprawiamy sensację dnia i po jedynej bramce meczu autorstwa ponownie Jakuba Mroza możemy z podniesioną – w przeciwieństwie do przeciwników – głową opuszczać piękne obiekty Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem! Przemoczeni padającym deszczem, ale niezwykle szczęśliwi ze sprawionej mega niespodzianki! Jutro kolejne cztery spotkania fazy grupowej, a później – nie ma chyba co ukrywać – walka o jak najlepsze miejsce w dolnej części turniejowej drabinki.
Po południu do rozgrywek przystąpiły starsze roczniki 2004 i 2005. Tutaj również rywalizacja będzie olbrzymie ciężka, bo ekipy które zjechały pod Tatry z całej Polski prezentują poziom dużo wyższy od naszego. Ale o dziwo już na początku nie dajemy się GKS-owi Kolbudy, remisując po trafieniu Kacpra Barana 1-1, choć po ostatnim gwizdku arbitra pozostał nawet pewien niedosyt, gdyż przez większość spotkania to my prowadziliśmy 1-0… W drugim meczu dość pewnie pokonujemy Wielmożankę Wielmoża 3-0, a bramki zdobyli Kacper Baran (dwie) i Wojciech Bryg. Ostatni pojedynek, rozegrany w strugach padającego deszczu to niestety jednobramkowa porażka (0-1) ze Spójnią Zebrzydowice, choć to my przez większość spotkania dyktujemy warunki gry, ale niestety taki jest futbol i czasem, mimo kilku dogodnych sytuacji nic nie chce wpaść do bramki przeciwnika… Jutro ostatnie trzy mecze grupowe, lecz za przeciwników mamy drużyny aspirujące do zwycięstwa w całym turnieju i każda zdobycz punktowa będzie dużą niespodzianką.