Kibice Czarnovii piszą…

Witam serdecznie po raz kolejny wszystkich sympatyków piłki nożnej, kibiców Czarnovii i… Fulham! W deszczowe sobotnie popołudnie wybrałem się razem z bratem Grzegorzem (znanym hokeistą Streatham Night Wolves) na mecz Championship pomiędzy Fulham Londyn, a Sheffield Wednesday.
Na początek, co staje się już tradycją napiszę kilka zdań o drużynie gości. Sheffield Wednesday został założony w 1867r. Barwy klubowe: niebiesko-białe. Przydomek: "Sowy" (ang. "The Owls"), który wziął się od dzielnicy Owlerton, w której zlokalizowany jest stadion "Sów", słynny Hillsborough. Sheffield Wednesday cztery razy wygrał Mistrzostwo Anglii i 3 razy zdobył Puchar Anglii.
Dzisiejszy mecz w odróżnieniu od meczu, na którym byłem przed kilkoma dniami (Charlton – Wolves) był bardzo dobrym widowiskiem. Pierwszy kwadrans minął na badaniu sił, ale następne 15 minut należało do The Cottagers, którzy mogli po strzałach O'Hary i Hyndmana objąć prowadzenie. Niestety ku rozpaczy 19 tys. widzów zgromadzonych na Craven Cottage w 30 min. Wallace oddał z ok. 35 metrów strzał życia zrywając "pajęczynę" bramki bronionej przez Lonergana. 1-0 dla gości i takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa meczu.
Druga odsłona zaczęła się od ataków gospodarzy, ale to goście w 55., 70. i 81. min., mając 100% sytuacje mogli podwyższyć wynik meczu. Gra Fulham była dziś "śliczna" dla oka, dużo celnych i granych na jeden kontakt zagrań, ale brakowało tego co mają takie kluby jak Barcelona, czy Bayern, czyli ostatniego dokładnego zagrania. Gra skrzydłami również pozostawiała dużo do życzenia. O ile z prawej strony Kacaniklic "szarpał", to lewa strona gospodarzy… brak mi słów! Fulham przegrał więc 0-1, a nowy trener Fulham Slavisa Jokanovic będzie miał dużo pracy, żeby poprawić grę The Cottagers i uchronić klub przed degradacją do League One.
Na zakończenie kilka zdań o polskim meczu w Premier League, czyli Leicester City – AFC Bournemouth. Mecz zakończył się wynikiem 0-0, a bohaterem gości został Artur Boruc, który w 59. min. obronił rzut karny, wykonywany przez gwiazdę Leicester – Riyada Mahreza. Marcin Wasilewski w drużynie "Lisów" znowu na ławce rezerwowych. I jeszcze mała ciekawostka. Nasz drugi bramkarz na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Anglii – Łukasz Fabiański mógł zostać z kolei bohaterem Swansea City. W meczu wyjazdowym z Manchesterem United w doliczonym czasie gry, przy stanie 2-1 dla Man. Utd. jego strzał głową po rzucie rożnym był minimalnie niecelny, a mógł sprawić sporą sensację na Old Trafford, doprowadzając do stanu 2-2…
P.S.: Były Prezes Tomasz Ryś powiedział mi kiedyś: "David jedź na niższą ligę i zrób felieton". Więc Tomasek…
"Raz, dwa, nie wiem czy wiesz, jutro o tej porze zaczyna się mecz, Raz, dwa, nie wiem czy wiesz, jutro o tej porze zaczyna się mecz! Jutro o tej porze zaczyna się mecz, chciałbym wiedzieć czy idziesz też, Raz, dwa, nie wiem czy wiesz, jutro o tej porze zaczyna się mecz."
Słowami piosenki grupy T.Love pt."Mecz" z kultowej płyty "Prymityw", wydanej w 1994r. spełniam Twoją prośbę! A na jaki mecz się wybiorę… niech na razie zostanie to moją słodką tajemnicą!
Pozdrawiam. David Curyło.