Jednak istnieje sprawiedliwość…

Po rozegranej niedawno bitwie, pomiędzy Czarnovią i Brzostowianką Brzostek, jeszcze dobrze nie opadł kurz, a emocje nadal towarzyszą rozmową o tym meczu.
Zdawać by się mogło, że już nic się nie zmieni i jest to tylko rozdrapywanie ran, jednak jest coś, co dostarczy pozytywnych emocji.Jak się okazuje, nie wszyscy się poddali i wynik 3:3 nadal nie był dla nich sprawiedliwy. Wiedzieli to zarówno kibice i piłkarze Czarnovii, jak i obiektywny obserwator uczestniczący w meczu, i prawdopodobnie dzięki niemu, Czarnovii przyznano za ten mecz zwycięstwo walkowerem.
Paradoksalnie nie ma to nic wspólnego z pracą sędziów, na którą wszyscy narzekali, bo jak wiemy, chociażby z niedawnej afery wokół zagrania ręką przez zawodnika Francji Therry’ego Henry, decyzje arbitra są niepodważalne. Kolejny czynnik, nie znany do tej pory, który mógł przesądzić o niesprawiedliwym wyniku, to już „zasługa” gości z Brzostka i ich oszustwo. Dopiero, po prawie dwóch tygodniach na światło dzienne wyszło to, że w drużynie Brzostowianki grał nieuprawniony do tego zawodnik, gdyż ciążyła na nim kara za otrzymanie czerwonej kartki.
Choć wynik 3:0 nie padł na boisku, a na papierze, cieszy chyba tak samo, gdyż właśnie o takim rezultacie mówiło się w spekulacjach zarówno przed, jak i pomeczowych, a postawa naszych zawodników w tym meczu tylko je potwierdzała.
Plan, by zakończyć rundę na względnie wysokim, jedenastym miejscu w tabeli został osiągnięty.