Helton rozstrzelał Zagorzyce

Gdy zawodnicy Czarnovii i Płomienia Zagorzyce wychodzili na boisko, by rozegrać między sobą mecz trzeciej kolejki klasy okręgowej, termometry wskazywały 30 stopni w cieniu i nikt o zdrowych zmysłach nie uważał wyznaczenia tego meczu na godzinę czternastą, za pomysł mającym cokolwiek wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Jedynym, któremu taka pora rozgrywania meczu i towarzysząca mu aura nie przeszkadzały, był nasz napastnik Helton – człowiek, który tym meczem wpisał się na stałe w historię naszego klubu.
Od samego początku meczu inicjatywę przejęła Czarnovia, która dominując całkowicie w środku pola, dusiła w zarodku wszelkie ofensywne zapędy gospodarzy, stwarzając sobie przy tym liczne okazje do zdobycia gola. Pierwsza nadarzyła się już w 4. minucie, gdy po dośrodkowaniu z bocznych sektorów boiska Helton strzałem głową sprawdził czujność bramkarza gospodarzy. Tym razem jednaj górą był bramkarz z Zagorzyc, jednak minutę później był już bezradny, gdy świetnym krosowym podaniem popisał się Kamil Łukaszewski, a w sytuacji sam na sam Heltom mógł jedynie zapytać bramkarza„ "w który róg?”. W 8. minucie mogło być 2-0, lecz sędzia słusznie nie uznał gola dopatrując się spalonego, natomiast pięć minut później o jakichkolwiek wątpliwościach nie mogło być mowy, gdy po składnej akcji z udziałem kilku zawodników Czarnovii, Helton pewnym strzałem podwyższył wynik spotkania na 2-0 (asysta Michała Tryby). Gol na 3-0 był tyleż konsekwencją naszej dobrej gdy, co i katastrofalnych błędów w obronie popełnianych przez gospodarzy, a strzał Heltona (asysta Seby Wolaka) do pustej braki z kilku metrów był jedynie odzwierciadleniem zdecydowanej przewagi naszych piłkarzy i niektórzy myśleli, że już jest po meczu. Nie myśleli tak jednak ci, którzy widzieli ubiegłotygodniowy mecz Płomienia w Głowaczowej i mieli rację. Przy stanie 0-3 mecz dopiero zaczął się na dobre. Gospodarze od 35. minuty przejęli inicjatywę i o ile w 36. jeszcze się udało i dzięki świetnej interwencji Siwuli, uniknęliśmy strat, tak dwie minuty później, po kilku zadziwiających błędach obrony i bramkarza, gospodarze strzałem z najbliższej odległości wlali nadzieję w serca swoich licznych kibiców.
Na przerwę drużyny zeszły przy stanie 3-1 dla Czarnovii, a druga połowa zaczęła się od zdecydowanych ataków gospodarzy, którzy swoich szans upatrywali głównie w atakach skrzydłami. Czarnovia jednak nie była dłużna i bynajmniej nie ograniczała się do obrony własnej bramki. W 52. minucie po rzucie rożnym w dobrej sytuacji znalazł się Domek, jednak strzelając z 14 metrów pomylił się znacznie, natomiast sytuacji sam na sam 8 minut później nie wykorzystał aktywny w tym meczu Wadas. W 66 minucie było jednak 2-3, gdy Ziarko dał się oszukać napastnikowi gospodarzy i sędzia nie miał wyboru, jak tylko podyktować rzut karny dla Zagorzyc. Od tego momentu każdy atak gospodarzy groził zdobyciem wyrównującej bramki, a w szeregach obronnych Czarnovii pojawiało się coraz więcej nerwów. Sytuację uspokoił niezawodny w tym dniu Helton, który w 71. minucie odebrał piłkę ostatniemu obrońcy gospodarzy i mimo, iż był faulowany, pognał z nią w kierunku bramki i sadzając bramkarza na ziemi, pewnym strzałem w długi róg ustalił wynik spotkania na 4-2 dla Czarnovii. Jeszcze w 88 minucie Kamil Łukaszewski mógł strzałem z wolnego podwyższyć wynik na 5-2, jednak tym razem bramkarz z Zagorzyc był na posterunku, a chwilę później dobrze prowadzący zawody sędzia zakończył ten rozgrywany w wyjątkowo przyjaznej atmosferze mecz, po którym Czarnovia zasiadła w fotelu wicelidera dębickiej klasy okręgowej.
